niedziela, 23 sierpnia 2015

Section 3 rd

ROZDZIAŁ 3. INTERNETOWA PRZYJAŹŃ

CHAT
Angelika Mucha - Sara Sebastjanska
S: Hej Angelika! Tak dawno nie pisałyśmy. Widzę, że kanał się rozwija.
ODEBRANO
A: Ooo Cześć! Tak, faktycznie już dłuższy czas nie piszemy. Tak, tak. Kanał ma się świetnie. Chyba przeciągnęłam uwagę.
ODEBRANO
S: Słaby zasięg. Odezwę się później. Paa :*.
ODEBRANO
A: Do następnego :*.
PRZECZYTANO

 Minęła godzina od czasu, gdy Sara napisała. Jak każdego wieczoru, przeglądałam instagrama leżąc na łóżku. 
- Angelika!! - Spokój, jaki panował w całym domu nagle został przerwany przez okrzyk wołającej mnie Martyny.
- Co jest? - Wypowiedziałam zdanie z irytacją, wyglądając głową zza futryny dzielącej nasz pokój, od kuchni. Zastygłam. Moje oczy osiągnęły najwyższą skalę otwarcia. Przy drzwiach wejściowych stała Martyna wraz z... Sarą. Nie wiedziałam, co zrobić, jak zareagować. Byłam szczęśliwa i zaskoczona, jak nigdy. Sara, tutaj? W Polsce? Jak?! W mojej głowie przeplatało się miliony pytań. Chwila się ciągnęła, ale ktoś musiał ją przerwać, bo robiło się niezręcznie.

- Miliony przepisanych wiadomości, a ty mnie tak witasz? Ciszą? - Powiedziała sarkastycznie, uśmiechając się do mnie.
Pobiegłam w jej stronę i szybko objęłam. Przytrzasnęły nas drzwi, które otwierała mama wracająca z zakupami.
- Sara? - Wydawało się, że była zaskoczona jej przyjazdem bardziej niż ja.
- Dzień dobry Pani. - Uprzejmie przywitała się z uśmiechem na twarzy.
 Przegadałyśmy resztę dnia i całą noc. Moja internetowa przyjaciółka zrobiła mi taką niespodziankę. Miliony kilometrów się ziściły. 

- Jak długo zostajesz? - Zapytałam oczekując na zdanie typu "Zostaję w Polsce", ale to było nie możliwe, bo wiem, że tam, w stanach ma się lepiej.
- Mam tydzień, resztę wakacji na spędzenie ich tutaj, ale to zależy, na jak długo pozwolisz mi zostać.


sobota, 22 sierpnia 2015

Section 2 er

ROZDZIAŁ 2. WITAJ YOUTUBE

 - Wstawaj, jesteśmy już. Głos taty się nie zmienił. Wciąż był dla mnie głosem otuchy. Zaspana wysiadłam z samolotu. Przez mgłę dostrzegłam znajomą sylwetkę. Nie miałam wątpliwości, że to mama. Moje nogi jeszcze spały, więc nie potrafiłam biec. Tata zajął się walizkami, a ja powoli dochodziłam do siebie. 
- Rany! Córcia, ale ty wyrosłaś! - Krzyczała kobieta, którą chciałam przytulić, ale wydawała mi się być obca.
- Mama? - Zapytałam, by upewnić się, że to ona.

 W trójkę wsiedliśmy do taksówki, której kierowca ciągle nucił coś pod nosem w innym języku. Siedziałam przy oknie, a wszystko co było za nim zdawało mi się być znajome, ale w pewnym sensie było nowe. Rodzice patrzyli na mnie, jak ja na każdego człowieka, w którym chciałam odnaleźć kogoś znajomego.

 Podróż dobiegła końca. Mama pomogła mi wygramolić się z samochodu, a tata zapłacił za przejazd. Stanęłam naprzeciw dużego, kawowego domu z poddaszem. Nie poznawałam go.
- Zmieniłaś dom? - Otwarcie zapytałam mamy, bo ten za grosz nie przypominał tego, w którym się wychowałam.
- Tak. Może wejdźmy? - Wyraźnie chciała zmienić temat. Uległam jej dłoniom, które lekko pchnęły mnie w przód.

 Otworzyłam delikatnie drzwi i zaczęłam rozglądać się w każdą stronę. Na lodówce dostrzegłam pocztówkę ze Szwajcarii.
- Kiedy tam byłaś? - Z dociekliwością zaczęłam wypytywać.
Mam spojrzała na tatę pytająco. On skwasił minę i machnął ręką na znak, by poszli porozmawiać w 4 oczy.
- Nie powiedziałeś jej?!
- Tak wyszło, dopiero dzisiaj nad ranem wróciłem i od razu kazałem się jej pakować.
- Powinieneś był ją poinformować! Ona ciągle myśli, że jest w Polsce!
- Porozmawiam z nią. Uspokój się już.

 Przez cały ten czas na nich patrzyłam. Jedynie co potrafiłam wyczytać, to zdenerwowanie mamy, poprzez jej mimikę. Tata odszedł, nieco zirytowany złapał mnie za rękę, lekko szarpiąc. Zaprowadził mnie na poddasze, gdzie znajdował się mój nowy pokój.
- Słuchaj, nie chciałem tego tak załatwiać, ale muszę. Kochanie, przepraszam, ale nie dotrzymałem obietnicy. Za tydzień znowu wyjeżdżam do pracy, a ty zostaniesz z mamą tutaj, w Szwajcarii.
Słysząc to, nie wiedziałam, co gorsze. To, że mnie okłamał, czy to, że jestem w Szwajcarii. 
- Wyjdź. Wyjdź! Wyjdź, słyszysz?! - Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Popadłam w histerię. Może inaczej by to wyglądało. 
Chciałam to jakoś załatwić. Zamknęłam drzwi na kluczyk, zabrałam laptopa leżącego na białym biurku i usiadłam na łóżku. 

 W internecie, a konkretnie na YouTubie znalazłam kanał Sary, która jest polką, ale mieszka w Ameryce. Zainspirowała mnie. Postanowiłam, że się nie poddam. Wmówiłam sobie, że tata zrobił to dla mojego dobra. Postanowiłam. Zacznę nagrywać.



Section 1 st

ROZDZIAŁ 1. BUDZĘ SIĘ NA NOWO


 Gdy odgłos kukułki przebił się przez ściany do mojego pokoju wybijając 4:00 nad ranem, postanowiłam, że najwyższa pora pójść spać.


 Zgasiłam laptopa i powoli wstałam, by zdmuchnąć świecę. Przyznam, że nie było to łatwe. Musiałam uważać, by nie obudzić ciotki cierpiącej na bezsenność. Stara podłoga rodzinnego domu nie ułatwiała mi zadania. Jęczała, jak bezsilna niemowa chcąca wydusić z siebie jakieś zdanie. Moje ruchy wyglądały, jak w filmach Science Fiction, gdy specjalnie włączają spowolnione tempo. Przez przypadek zahaczyłam nogą o ładowarkę z mojego iPhona. Na szczęście telefon nie był do niej podłączony. Odetchnęłam z ulgą.

 Zasnęłam z brzmieniem kawałka "Naive" w uszach.
Jak co dzień, o 9 rano zadzwonił budzik. Otarłam zaspane oczy, założyłam wielkie, królicze kapcie i powędrowałam do łazienki. Gdy powoli kończyłam poranną toaletę, usłyszałam trzask drzwi, a zaraz po tym znajomy głos. Wyparowałam z łazienki, jak oparzona. Zbiegłam na dół galopem, przez co wszyscy zwrócili na mnie swój wzrok. 

- Maja! - Wykrzyknął tata, którego bardzo mi brakowało
- Tato! - Łzy stanęły mi w oczach. Gdy wyjeżdżał na delegację do Ameryki, obiecał, że gdy wróci, wyprowadzimy się z powrotem do Polski. 
- Pakuj się. Rozkazał swym tatusiowatym głosem. Byłam wpatrzona w niego, jak w bóstwo. Teraz dzieliły nas 3 kroki, a przez ostatnie 4 lata, więcej niż 3 miliony kroków. Widziałam go pierwszy raz od tak dawna. 

 Stojąc na lotnisku z walizkami byłam podekscytowana. Cieszyłam się na spotkanie mamy, od której zostałam odcięta na kilka lat. Znowu będziemy pełną rodziną.
 - To wszystko dzieje się tak szybko, Tato.